Trzy ?
Tak jest kapitanie !
Claudia Black.- Och jak mi miło ^^ Cieszę się że tak ci się podobają moje ..opowiadania . xd
__________________________________________________________________________
Stałam nie ruchom i patrzyłam się w oczy wilka , przez moment obleciał mnie paniczny strach , trzynastolatka kontra wilk . Kto ma większe szanse ?
No nikt inny jak wilk , chyba logiczne .
Zamknęłam oczy aby za chwilkę je otworzyć pobłyskiwały złotem widziałam je odbite w oczach wilka , on na chwilę wyglądał na zdezorientowanego ale po kilku sekundach oprzytomniał i zgromił mnie wzrokiem . Co ja poradzę to on jest zbyt ..porywczy ?
-Spokojnie , po prostu się zmień z powrotem w człowieka . - powiedziałam delikatnie i spokojnie aby znowu nie urazić zbyt jego "ego" , nadal na mnie patrzył ale tym razem świdrował mnie swoim wzrokiem .
-Weź wyluzuj i się zmień , nie będę czekać całą wieczność . - mruknęłam . Tak właściwie nim dokończyłam stał wyprostowany i gromił mnie wzrokiem był starszy o rok , tak wyglądał .
-Wiesz co by się stało gdybyś nie zdołała mnie uspokoić ?! - zapytał przez zęby . Wzruszyłam ramionami .
-Najprawdopodobniej byś mnie zabił . - odparłam siadając wyluzowana na krześle , zamrugałam ponieważ złoto jeszcze trochę się iskrzyło w moich oczach .
-Jak to możesz być taka ..
-Spokojna ? - westchnęłam ciężko . - No cóż życie . Mam rodziców wilkołaków , przyzwyczaiłam się do ataków ze strony wilków . - stwierdziłam obojętnie i wyjęłam z kieszeni gumę do żucia .
-Ale jak ty ..te oczy . - był nieźle zdezorientowany , nigdy nie myślałam że wprowadzę kogoś to takiego stanu , więc się lekko uśmiechnęłam .
-No cóż , jestem lekko inna , ale nie o mnie tu rozmowa . - przypomniałam poważnie . - Ja mówię serio mi nie przeszkadzasz ale moi rodzice mogą mieć nie co inne zdanie na ten temat .
- Jakie na przykład ? - zapytał oschle i usiadł na przeciw mnie , wyglądał trochę strasznie , ale jest plus jako wilk wyglądał jeszcze straszniej .
-Ech , mogą uważać że chcesz im odebrać tereny . - dałam przykład bardzo słuszny na pewno by na to wpadli .
-A ty . - mruknął . - Zrobiła byś coś ? - zapytał w prost . No chyba go główka boli .
-JA jak byś chciał zauważyć , nie mam nic do gadania , i radziłabym ci się wynosić . - wstałam i wyszłam na korytarz , pod tablicą z ogłoszeniami stali moi przyjaciele dyskutowali o czymś zaciekle. Podeszłam do nich .
-Bu ! - krzyknęłam a oni podskoczyli i się odwrócili .
-No wiesz ! - mruknął Michael .
-Tak wiem . - odparłam wesoło i zadzwonił dzwonek ruszyliśmy na matmę , jakoś to może przeżyję ale to że przeżyję matmę jest bardziej pewne niż to czy przeżyję starcie z wilkiem . Usiadłam w ławce i zaczęłam odliczać nieszczęśliwe czterdzieści pięć minut . Tak właściwie to dzień w szkole minął szybko , i jak na dzień w którym się poznaje jakiegoś wroga to minął mi całkiem przyjemnie . Wchodziliśmy właśnie (mam na myśli mych przyjaciół ) , i podeszliśmy do lady .
-Sernik poproszę . - zamówiłam zawsze w tej kawiarni go zamawiałam , były tutaj wyśmienity .
Moi przyjaciele siedzieli już przy stoliku , sprzedawca znaczy Roch obserwował ..nowego .
-Znasz go ? - zapytałam wskazując wzrokiem chłopaka przy stoliku ,pokiwał głową . -Powiedz mi coś o nim ..- poprosiłam . On chwilkę się zastanawiał .
-Dobra , więc jest adoptowany wypadł już z kilku rodzin zastępczych podobno robił dużo kłopotów . Tyle co wiem Carli . - powiedział . Pokiwałam głową i wzięłam sernik .
-Dzięki . - rzuciłam i nie poszłam do stolika moich znajomych lecz do jego stolika . Usiadłam .
-Mogę ? - zapytałam z czystej grzeczności na wet gdyby się nie zgodził i tak bym siedziała .
-Skoro już siedzisz . - mruknął .
-Chyba nie za bardzo się kontrolujesz ...- zaczęłam i westchnęłam ciężko .
-A co ci do tego ? - warknął .
-A to że to terytorium moich rodziców i tak jak by moje a nie chcę aby komuś się coś stało . - odparłam oschle .
-Życie . - powiedział , ej to była moja odpowiedź !
-Ugh .. nie chodzi mi o życie . - powiedziałam . - Chodzi o to że ci mogę pomóc . - stwierdziłam spokojnie .
-Ty ? - zapytał lekceważąco . - A co ty takie umiesz , proszę oświeć mnie .
-A to że po prostu mogę cie nauczyć się kontrolować pokazać kilka sztuczek i tak dalej. - odpowiedziałam spokojnie .
-O błagam , ty ?
-Tak ja , jakiś problem ? - zapytałam rozkładając ręce .
-Masz trzynaście lat . -odparł .
-A ty czternaście , co tu ma do rzeczy wiek ? - mruknęłam . - Jestem od ciebie odrobinkę bardziej ..jak by cię tu nie ..doświadczona . -uniósł brew , wstał zarzucił plecak i wyszedł wstałam za nim nie od puszę , a on będzie musiał się z tym pogodzić czy tego chce czy nie .
Ruszyłam za nim w okół było pełno kolorowych liści było pięknie jesień chociaż trochę deszczowa ma swoje uroki . Wiał lekki wiaterek , on , właśnie jak on ma na imię ? On szedł przodem ja kilka metrów za nim . Szliśmy tak jakieś dobre dziesięć minut , w pewnym momencie mój znajomy rzucił się do biegu biegł przed siebie prosto , ja za to skręciłam w lewo i stanęłam przed nim .
-No weź . Daj sobie pomóc , a wet w najbardziej banalny sposób ale daj . - powiedziałam nie mal że błagalnie , on zaczął to wszytko chyba na spokojnie obmyślać bo wbił wzrok w jeden punkt . Czekałam .