-Jeden ?
-Jest !
-Dwa ?
-Obecna ..
-Trzy ?
-Obecna jak zawsze !
-Cztery ? ...Czteery ?
-Jestem przepraszam za spóźnienie ...
No taką listą obecności was przywitałam xd Cztery powinno być wczoraj ale jakoś tak nie wyrobiłam niestety , ale nadrabiam zaległości ^^
________________________________________________________________________
Zaczęłam wystukiwać nerwowy rytm nogą , Boże ile można się zastanawiać ? Niech że się zgodzi i po sprawie .
-Boże człowieku , pomogę ci i każde z nas rozejdzie się w swoją stronę ..- mruknęłam w końcu tracąc cierpliwość . Spojrzał na mnie i westchnął ciężko .
-Jak to wygląda trzynastolatka uczy czternastolatka ?
-Normalnie ? - odparłam pytaniem .
-Okej niech ci będzie . - podał się i machnął rękom . Uśmiechnęłam się i klasnęłam w ręce .
-Wyśmienicie . - powiedziałam wzięłam go za rękę i pociągnęłam do lasu .
-Ej , gdzie ty mnie ciągniesz ? - oburzył się i wyrwał rękę , zaśmiałam się.
-Nie będę cie uczyć na środku chodnika . No chodź. - ruszyłam przodem on , kurczaczek muszę się dowiedzieć jak ma na imię ..-Ej jak ty w ogóle masz na imię ? - zapytałam wchodząc na most i opierając się o barierke .
-Shan . - odparł . - Jak ty w ogóle masz zamiar mnie uczyć ?
Uśmiechnęłam się .
-Są różne sposoby , ale wiesz czego najpierw się musisz nauczyć ? - zapytałam .
-Już zaczynasz ?
-Zawsze cię będę odpytywać . - zaśmiałam się . -No to wiesz ?
-Nie ?
-No więc cierpliwość kochany , cierpliwość . To podstawa , spokój , opanowanie . Bez tego polegniesz , to ci gwarantuję .
-A to czemu ? - zapytał opierając się obok mnie .
-A to dlatego że jeśli będziesz spokojny to nie będzie się w tobie budzić to drugie ja , to groźniejsze ja , ale jeśli już musisz się denerwować to musisz to robić z myślą że nie chcesz się zmienić . - wytłumaczyłam .
-I tyle ? Takie proste ?
-Proste mówisz ? A czy w tej chwili umiałbyś się opanować ? -zapytałam sprytnie . Zapadła cisza . Ja uśmiechnęłam się pod nosem .
-Nie wiem . - powiedział w końcu .
-Możemy spróbować . - stwierdziłam .
-Że co ?
-No normalnie , strasznie łatwo cie wyprowadzić z równowagi . - wzruszyłam ramionami , już wyglądał na lekko poirytowanego .
-Wcale nie . - powiedział już przez zęby .
-O błagam cie , w tedy w bibliotece strasznie szybko mi się to udało . - zamknął oczy wydobył się z niego cichy charkot .
-No widzisz ? Po prostu nie umiesz nad sobą panować ..- powiedziałam i spojrzał na niego bo charkot ucichł , stał nadal ale spokojny , uśmiechnęłam się .
-Koniec . I jak , cenne uwagi ci dałam ? - zapytałam .
-No jak widać nie złe . - westchnął ciężko . -Ale to nie koniec , prawda ?
-Prawda , to dopiero początek , na razie opanowałeś się przy mnie , ale nie wiem czy uda ci się to no na przykład w normalnej sytułacij , możesz zapomnieć o tym że nie możesz się zmienić . - powiedziałam spokojnie . -A może opowiesz mi jak to się stało że wyleciałeś z tylu rodzin , i jak wyglądała twoja pierwsza przemiana ? - zapadła nie zręczna cisza . W końcu się odezwał :
-Życie mnie pięknie urządziło , byłem w czterech rodzinach .. wyleciałam tak właściwie to przez te ciągłe przemiany . - powiedział było mu .. ciężko ?
-Nie martw się jakoś nad tym zapanujemy . - powiedziałam pocieszająco .
-A jak to jest z tobą ? No mówiłaś że jesteś "lekko inna " . - przypomniał . Uśmiechnęłam się .
-Nie kłamałam . Ile lat miałeś kiedy się pierwszy raz zmieniłeś ?
-Znowu pytanie robisz się męcząca , trzynaście . - parsknęłam śmiechem .
-No ja mam trzynaście , tak właściwie to za kilka miesięcy czternaście . I jeszcze się nie zmieniłam. Ach i te oczy . - zamknęłam je . - To trochę dziwne . - dodałam . - Umiem cie uspokoić kiedy jesteś pod postacią wilka , tak jak zaklinaczka wilków . - uśmiechnęłam się sama do siebie .
Znowu cisza .
-Twoi rodzice są wilkołakami ? - zapytał . Pokiwałam głową .
-Od .. sama nie wiem odkąd , nigdy ich nie pytałam .
-A skąd się biorą wilkołaki , bo tak to można nazwać , ktoś mnie kiedyś ugryzł czy coś ? - zapytał .
-Nie..- uśmiechnęłam się . - Zamknij oczy . - posłusznie zamknął . - Co słyszysz ?
-Wszytko . - odparł .
-Wszytko to co słysz stworzyła Matka Natura , ciebie także to się bierze z głębi ciebie kiedyś tam twój pradziadek był wilkołakiem masz to w genach . - wytłumaczyłam , otworzył oczy .
-Nigdy tak na to nie patrzyłem , raczej traktowałem to jak jakieś przekleństwo . - mruknął . Uśmiechnęłam się i kopnęłam kamyk .
-No cóż .. - westchnęłam ciężko . -Chyba muszę iść . - stwierdziłam . Uniósł brew .
-Musisz ?
-Tak rodzice się będą martwić . - powiedziałam i uśmiechnęłam się .
-Ach rozumiem . To cześć . -powiedział ja mu pomachałam i ruszyłam leśną ścieżką .
No cóż jeśli się go pozna bliżej to nie jest źle , można z nim jakoś w miarę normalnie pogadać .
Dość szybko doszłam do domu , lecz kiedy weszłam czekała na mnie niespodzianka .
-Kotku dostałaś list ! - krzyknęła mama .
-Od kogo ?! -odkrzyknęłam zdejmując buty .
-Nie piszę . - powiedziała wchodząc do holu i wyciągając do mnie kopertę , przejęłam ją jednym ruchem i ruszyłam na górę .
-Czemu wróciłaś później ? - zapytała mama .
-Zasiedziałam się w kawiarni . - mruknęłam otwierając list weszłam do pokoju usiadłam przy biurku i zaczęłam czytać ..jego treść mnie jednym słowem lekko przeraziła .
-Shan . - odparł . - Jak ty w ogóle masz zamiar mnie uczyć ?
Uśmiechnęłam się .
-Są różne sposoby , ale wiesz czego najpierw się musisz nauczyć ? - zapytałam .
-Już zaczynasz ?
-Zawsze cię będę odpytywać . - zaśmiałam się . -No to wiesz ?
-Nie ?
-No więc cierpliwość kochany , cierpliwość . To podstawa , spokój , opanowanie . Bez tego polegniesz , to ci gwarantuję .
-A to czemu ? - zapytał opierając się obok mnie .
-A to dlatego że jeśli będziesz spokojny to nie będzie się w tobie budzić to drugie ja , to groźniejsze ja , ale jeśli już musisz się denerwować to musisz to robić z myślą że nie chcesz się zmienić . - wytłumaczyłam .
-I tyle ? Takie proste ?
-Proste mówisz ? A czy w tej chwili umiałbyś się opanować ? -zapytałam sprytnie . Zapadła cisza . Ja uśmiechnęłam się pod nosem .
-Nie wiem . - powiedział w końcu .
-Możemy spróbować . - stwierdziłam .
-Że co ?
-No normalnie , strasznie łatwo cie wyprowadzić z równowagi . - wzruszyłam ramionami , już wyglądał na lekko poirytowanego .
-Wcale nie . - powiedział już przez zęby .
-O błagam cie , w tedy w bibliotece strasznie szybko mi się to udało . - zamknął oczy wydobył się z niego cichy charkot .
-No widzisz ? Po prostu nie umiesz nad sobą panować ..- powiedziałam i spojrzał na niego bo charkot ucichł , stał nadal ale spokojny , uśmiechnęłam się .
-Koniec . I jak , cenne uwagi ci dałam ? - zapytałam .
-No jak widać nie złe . - westchnął ciężko . -Ale to nie koniec , prawda ?
-Prawda , to dopiero początek , na razie opanowałeś się przy mnie , ale nie wiem czy uda ci się to no na przykład w normalnej sytułacij , możesz zapomnieć o tym że nie możesz się zmienić . - powiedziałam spokojnie . -A może opowiesz mi jak to się stało że wyleciałeś z tylu rodzin , i jak wyglądała twoja pierwsza przemiana ? - zapadła nie zręczna cisza . W końcu się odezwał :
-Życie mnie pięknie urządziło , byłem w czterech rodzinach .. wyleciałam tak właściwie to przez te ciągłe przemiany . - powiedział było mu .. ciężko ?
-Nie martw się jakoś nad tym zapanujemy . - powiedziałam pocieszająco .
-A jak to jest z tobą ? No mówiłaś że jesteś "lekko inna " . - przypomniał . Uśmiechnęłam się .
-Nie kłamałam . Ile lat miałeś kiedy się pierwszy raz zmieniłeś ?
-Znowu pytanie robisz się męcząca , trzynaście . - parsknęłam śmiechem .
-No ja mam trzynaście , tak właściwie to za kilka miesięcy czternaście . I jeszcze się nie zmieniłam. Ach i te oczy . - zamknęłam je . - To trochę dziwne . - dodałam . - Umiem cie uspokoić kiedy jesteś pod postacią wilka , tak jak zaklinaczka wilków . - uśmiechnęłam się sama do siebie .
Znowu cisza .
-Twoi rodzice są wilkołakami ? - zapytał . Pokiwałam głową .
-Od .. sama nie wiem odkąd , nigdy ich nie pytałam .
-A skąd się biorą wilkołaki , bo tak to można nazwać , ktoś mnie kiedyś ugryzł czy coś ? - zapytał .
-Nie..- uśmiechnęłam się . - Zamknij oczy . - posłusznie zamknął . - Co słyszysz ?
-Wszytko . - odparł .
-Wszytko to co słysz stworzyła Matka Natura , ciebie także to się bierze z głębi ciebie kiedyś tam twój pradziadek był wilkołakiem masz to w genach . - wytłumaczyłam , otworzył oczy .
-Nigdy tak na to nie patrzyłem , raczej traktowałem to jak jakieś przekleństwo . - mruknął . Uśmiechnęłam się i kopnęłam kamyk .
-No cóż .. - westchnęłam ciężko . -Chyba muszę iść . - stwierdziłam . Uniósł brew .
-Musisz ?
-Tak rodzice się będą martwić . - powiedziałam i uśmiechnęłam się .
-Ach rozumiem . To cześć . -powiedział ja mu pomachałam i ruszyłam leśną ścieżką .
No cóż jeśli się go pozna bliżej to nie jest źle , można z nim jakoś w miarę normalnie pogadać .
Dość szybko doszłam do domu , lecz kiedy weszłam czekała na mnie niespodzianka .
-Kotku dostałaś list ! - krzyknęła mama .
-Od kogo ?! -odkrzyknęłam zdejmując buty .
-Nie piszę . - powiedziała wchodząc do holu i wyciągając do mnie kopertę , przejęłam ją jednym ruchem i ruszyłam na górę .
-Czemu wróciłaś później ? - zapytała mama .
-Zasiedziałam się w kawiarni . - mruknęłam otwierając list weszłam do pokoju usiadłam przy biurku i zaczęłam czytać ..jego treść mnie jednym słowem lekko przeraziła .