poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział IV

-Jeden ? 
-Jest ! 
-Dwa ? 
-Obecna ..
-Trzy ? 
-Obecna jak zawsze !
-Cztery ? ...Czteery ? 
-Jestem przepraszam za spóźnienie ...

No taką listą obecności was przywitałam xd Cztery powinno być wczoraj ale jakoś tak nie wyrobiłam niestety , ale nadrabiam zaległości ^^ 
________________________________________________________________________
Zaczęłam wystukiwać nerwowy rytm nogą , Boże ile można się zastanawiać ? Niech że się zgodzi i po sprawie . 
-Boże człowieku , pomogę ci i każde z nas rozejdzie się w swoją stronę ..- mruknęłam w końcu tracąc cierpliwość . Spojrzał na mnie i westchnął ciężko . 
-Jak to wygląda trzynastolatka uczy czternastolatka ? 
-Normalnie ? - odparłam pytaniem . 
-Okej niech ci będzie . - podał się i machnął rękom . Uśmiechnęłam się i klasnęłam w ręce . 
-Wyśmienicie . - powiedziałam wzięłam go za rękę i pociągnęłam do lasu . 
-Ej , gdzie ty mnie ciągniesz ? - oburzył się i wyrwał rękę , zaśmiałam się. 
-Nie będę cie uczyć na środku chodnika . No chodź. - ruszyłam przodem on , kurczaczek muszę się dowiedzieć jak ma na imię ..-Ej jak ty w ogóle masz na imię ? - zapytałam wchodząc na most i opierając się o barierke . 
-Shan . - odparł . - Jak ty w ogóle masz zamiar mnie uczyć ? 
Uśmiechnęłam się . 
-Są różne sposoby , ale wiesz czego najpierw się musisz nauczyć ? - zapytałam . 
-Już zaczynasz ? 
-Zawsze cię będę odpytywać . - zaśmiałam się . -No to wiesz ? 
-Nie ? 
-No więc cierpliwość kochany , cierpliwość . To podstawa , spokój , opanowanie . Bez tego polegniesz , to ci gwarantuję . 
-A to czemu ? - zapytał opierając się obok mnie . 
-A to dlatego że jeśli będziesz spokojny to nie będzie się w tobie budzić to drugie ja , to groźniejsze ja , ale jeśli już musisz się denerwować to musisz to robić z myślą że nie chcesz się zmienić . - wytłumaczyłam . 
-I tyle ? Takie proste ? 
-Proste mówisz ? A czy w tej chwili umiałbyś się opanować ? -zapytałam sprytnie . Zapadła cisza . Ja uśmiechnęłam się pod nosem . 
-Nie wiem . - powiedział w końcu . 
-Możemy spróbować . - stwierdziłam . 
-Że co ? 
-No normalnie , strasznie łatwo cie wyprowadzić z równowagi . - wzruszyłam ramionami , już wyglądał na lekko poirytowanego . 
-Wcale nie . - powiedział już przez zęby . 
-O błagam cie , w tedy w bibliotece strasznie szybko mi się to udało . - zamknął oczy wydobył się z niego cichy charkot . 
-No widzisz ? Po prostu nie umiesz nad sobą panować ..- powiedziałam i spojrzał na niego bo charkot ucichł , stał nadal ale spokojny , uśmiechnęłam się . 
-Koniec . I jak , cenne uwagi ci dałam ? - zapytałam . 
-No jak widać nie złe . - westchnął ciężko . -Ale to nie koniec , prawda ? 
-Prawda , to dopiero początek , na razie opanowałeś się przy mnie , ale nie wiem czy uda ci się to no na przykład w normalnej sytułacij , możesz zapomnieć o tym że nie możesz się zmienić . - powiedziałam spokojnie . -A może opowiesz mi jak to się stało że wyleciałeś z tylu rodzin , i jak wyglądała twoja pierwsza przemiana ? - zapadła nie zręczna cisza . W końcu się odezwał : 
-Życie mnie pięknie urządziło , byłem w czterech rodzinach .. wyleciałam tak właściwie to przez te ciągłe przemiany . - powiedział było mu .. ciężko ? 
-Nie martw się jakoś nad tym zapanujemy . - powiedziałam pocieszająco . 
-A jak to jest z tobą ? No mówiłaś że jesteś "lekko inna " . - przypomniał . Uśmiechnęłam się . 
-Nie kłamałam . Ile lat miałeś kiedy się pierwszy raz zmieniłeś ? 
-Znowu pytanie robisz się męcząca , trzynaście . - parsknęłam śmiechem . 
-No ja mam trzynaście , tak właściwie to za kilka miesięcy czternaście . I jeszcze się nie zmieniłam. Ach i te oczy . - zamknęłam je . - To trochę dziwne . - dodałam . - Umiem cie uspokoić kiedy jesteś pod postacią wilka , tak jak zaklinaczka wilków . - uśmiechnęłam się sama do siebie . 
Znowu cisza . 
-Twoi rodzice są wilkołakami ? - zapytał . Pokiwałam głową . 
-Od .. sama nie wiem odkąd , nigdy ich nie pytałam . 
-A skąd się biorą wilkołaki , bo tak to można nazwać , ktoś mnie kiedyś ugryzł czy coś ? - zapytał . 
-Nie..- uśmiechnęłam się . - Zamknij oczy . - posłusznie zamknął . - Co słyszysz ? 
-Wszytko . - odparł . 
-Wszytko to co słysz stworzyła Matka Natura , ciebie także to się bierze z głębi ciebie kiedyś tam twój pradziadek był wilkołakiem masz to w genach . - wytłumaczyłam , otworzył oczy . 
-Nigdy tak na to nie patrzyłem , raczej traktowałem to jak jakieś przekleństwo . - mruknął . Uśmiechnęłam się i kopnęłam kamyk . 
-No cóż .. - westchnęłam ciężko . -Chyba muszę iść . - stwierdziłam . Uniósł brew . 
-Musisz ? 
-Tak rodzice się będą martwić . - powiedziałam i uśmiechnęłam się . 
-Ach rozumiem . To cześć . -powiedział ja mu pomachałam i ruszyłam leśną ścieżką . 
No cóż jeśli się go pozna bliżej to nie jest źle , można z nim jakoś w miarę normalnie pogadać . 
Dość szybko doszłam do domu , lecz kiedy weszłam czekała na mnie niespodzianka . 
-Kotku dostałaś list ! - krzyknęła mama . 
-Od kogo ?! -odkrzyknęłam zdejmując buty . 
-Nie piszę . - powiedziała wchodząc do holu i wyciągając do mnie kopertę , przejęłam ją jednym ruchem i ruszyłam na górę . 
-Czemu wróciłaś później ? - zapytała mama . 
-Zasiedziałam się w kawiarni . - mruknęłam otwierając list weszłam do pokoju usiadłam przy biurku i zaczęłam czytać ..jego treść mnie jednym słowem lekko przeraziła . 

2 komentarze: