sobota, 21 września 2013

Rozdział III

Trzy ? 
Tak jest kapitanie !
Claudia Black.- Och jak mi miło ^^ Cieszę się że tak ci się podobają moje ..opowiadania . xd
__________________________________________________________________________
Stałam nie ruchom i patrzyłam się w oczy wilka , przez moment obleciał mnie paniczny strach , trzynastolatka kontra wilk . Kto ma większe szanse ? 
No nikt inny jak wilk , chyba logiczne . 
Zamknęłam oczy aby za chwilkę je otworzyć pobłyskiwały złotem widziałam je odbite w oczach wilka , on na chwilę wyglądał na zdezorientowanego ale po kilku sekundach oprzytomniał i zgromił mnie wzrokiem . Co ja poradzę to on jest zbyt ..porywczy ? 
-Spokojnie , po prostu się zmień z powrotem w człowieka . - powiedziałam delikatnie i spokojnie aby znowu nie urazić zbyt jego "ego"  , nadal na mnie patrzył ale tym razem świdrował mnie swoim wzrokiem . 
-Weź wyluzuj i się zmień , nie będę czekać całą wieczność . - mruknęłam . Tak właściwie nim dokończyłam stał wyprostowany i gromił mnie wzrokiem był starszy o rok , tak wyglądał . 
-Wiesz co by się stało gdybyś nie zdołała mnie uspokoić ?! - zapytał przez zęby . Wzruszyłam ramionami . 
-Najprawdopodobniej byś mnie zabił . - odparłam siadając wyluzowana na krześle , zamrugałam ponieważ złoto jeszcze trochę się iskrzyło w moich oczach . 
-Jak to możesz być taka ..
-Spokojna ? - westchnęłam ciężko . - No cóż życie . Mam rodziców wilkołaków , przyzwyczaiłam się do ataków ze strony wilków . - stwierdziłam obojętnie i wyjęłam z kieszeni gumę do żucia . 
-Ale jak ty ..te oczy . - był nieźle zdezorientowany , nigdy nie myślałam że wprowadzę kogoś to takiego stanu , więc się lekko uśmiechnęłam . 
-No cóż , jestem lekko inna , ale nie o mnie tu rozmowa . - przypomniałam poważnie . - Ja mówię serio mi nie przeszkadzasz ale moi rodzice mogą mieć nie co inne zdanie na ten temat . 
- Jakie na przykład ? - zapytał oschle i usiadł na przeciw mnie , wyglądał trochę strasznie , ale jest plus jako wilk wyglądał jeszcze straszniej . 
-Ech  , mogą uważać że chcesz im odebrać tereny . - dałam przykład bardzo słuszny na pewno by na to wpadli . 
-A ty . - mruknął . - Zrobiła byś coś ? - zapytał w prost . No chyba go główka boli . 
-JA jak byś chciał zauważyć , nie mam nic do gadania , i radziłabym ci się wynosić . - wstałam i wyszłam na korytarz , pod tablicą z ogłoszeniami stali moi przyjaciele dyskutowali o czymś zaciekle. Podeszłam do nich . 
-Bu ! - krzyknęłam a oni podskoczyli i się odwrócili . 
-No wiesz ! - mruknął Michael . 
-Tak wiem . - odparłam wesoło i zadzwonił dzwonek ruszyliśmy na matmę , jakoś to może przeżyję ale to że przeżyję matmę jest bardziej pewne niż to czy przeżyję starcie z wilkiem . Usiadłam w ławce i zaczęłam odliczać nieszczęśliwe czterdzieści pięć minut . Tak właściwie to dzień w szkole minął szybko , i jak na dzień w którym się poznaje jakiegoś wroga to minął mi całkiem przyjemnie . Wchodziliśmy właśnie (mam na myśli mych przyjaciół ) , i podeszliśmy do lady . 
-Sernik poproszę . - zamówiłam zawsze w tej kawiarni go zamawiałam , były tutaj wyśmienity .
Moi przyjaciele siedzieli już przy stoliku , sprzedawca znaczy Roch obserwował ..nowego . 
-Znasz go ? - zapytałam wskazując wzrokiem chłopaka przy stoliku ,pokiwał głową . -Powiedz mi coś o nim ..- poprosiłam . On chwilkę się zastanawiał . 
-Dobra , więc jest adoptowany wypadł już z kilku rodzin zastępczych podobno robił dużo kłopotów . Tyle co wiem Carli . - powiedział . Pokiwałam głową i wzięłam sernik . 
-Dzięki . - rzuciłam i nie poszłam do stolika moich znajomych lecz do jego stolika . Usiadłam . 
-Mogę ? - zapytałam z czystej grzeczności na wet gdyby się nie zgodził i tak bym siedziała . 
-Skoro już siedzisz . - mruknął . 
-Chyba nie za bardzo się kontrolujesz ...- zaczęłam i westchnęłam ciężko . 
-A co ci do tego ? - warknął . 
-A to że to terytorium moich rodziców i tak jak by moje a nie chcę aby komuś się coś stało . - odparłam oschle . 
-Życie . - powiedział , ej to była moja odpowiedź ! 
-Ugh .. nie chodzi mi o życie . - powiedziałam . - Chodzi o to że ci mogę pomóc . - stwierdziłam spokojnie . 
-Ty ? - zapytał lekceważąco . - A co ty takie umiesz , proszę oświeć mnie .
-A to że po prostu mogę cie nauczyć się kontrolować pokazać kilka sztuczek i tak dalej. - odpowiedziałam spokojnie . 
-O błagam , ty ? 
-Tak ja , jakiś problem ? - zapytałam rozkładając ręce . 
-Masz trzynaście lat . -odparł . 
-A ty czternaście , co tu ma do rzeczy wiek ? - mruknęłam . - Jestem od ciebie odrobinkę bardziej ..jak by cię tu nie ..doświadczona . -uniósł brew , wstał zarzucił plecak i wyszedł wstałam za nim nie od puszę , a on będzie musiał się z tym pogodzić czy tego chce czy nie . 
Ruszyłam za nim w okół było pełno kolorowych liści było pięknie jesień chociaż trochę deszczowa ma swoje uroki . Wiał lekki wiaterek , on , właśnie jak on ma na imię ? On szedł przodem ja kilka metrów za nim . Szliśmy tak jakieś dobre dziesięć minut , w pewnym momencie mój znajomy rzucił się do biegu biegł przed siebie prosto , ja za to skręciłam w lewo i stanęłam przed nim . 
-No weź . Daj sobie pomóc , a wet w najbardziej banalny sposób ale daj . - powiedziałam nie mal że błagalnie , on zaczął to wszytko chyba na spokojnie obmyślać bo wbił wzrok w jeden punkt . Czekałam .

1 komentarz: